Sprzątanie bardzo brudnego warsztatu... wyzwanie
To naprawdę było wyzwanie. Zbierałam się do tego kilka tygodni. Ba! Raz nawet byłam zdecydowana ale gdy otworzyłam drzwi i zobaczyłam ten syf, siły mi odeszły. Zatrzasnęłam drzwi i uciekłam. To nie był ten dzień. Dziś, gdy tylko otworzyłam oczy, wiedziałam, że to ten dzień. Dziś dam radę :-) A że akurat niedziela? Cóż, na wenę się nie narzeka, cieszę się, że jest! Przygotowałam worki na śmieci, mój uniwersalny płyn czyszczący , porywającego audiobooka (akurat czytam serię Miszczuk o Szeptusze) i zabrałam się do sprzątania. Pewnie zastanawiasz się, czemu to ja sprzątam warsztat a nie mąż? Głównie dlatego, że mnie bardziej męczy bałagan niż jego no i bez dwóch zdan ja jestem o niebo lepsza w sprzątaniu :-) Zaczęłam sprzątanie od blatu. Wyniosłam wszystko przed warsztat jednocześnie od razu wyrzucając wszystkie śmieci. Na drobiazgi, jakie jak śrubki, wkręty, nakrętki, brzeszczoty itp. przygotowałam przejrzyste pojemniki, które zostają...